Mickiewicza 52/3, 01-650 Warszawa

Jak i dlaczego wpadamy z nałogu w nałóg? Ars Vitae

Z nałogu w nałóg – czyli rzecz o substytutach uzależnienia.

Ukończyłem terapię. Przestałem pić. Udaje mi się utrzymywać abstynencję Nie ciągnie mnie już do picia. Czy to znaczy, że rozwiązałem już swój problem uzależnienia?

Alkoholik nigdy nie powinien traktować swojego alkoholizmu jak sprawy zamkniętej, jednak powrót do tego nałogu to nie jedyne zagrożenie. Aby odpowiedzieć sobie na to pytanie, warto przeanalizować swoje życie, zastanowić się czy nie pojawiły się w nim, mimo eliminacji alkoholu, inne, niepokojące sygnały.

Czym są substytuty uzależnienia?

Być może już nie pijesz, ale może pracujesz tak ciężko, że dzień zlewa ci się z nocą (oczywiście zawsze znajdziesz na swój pracoholizm racjonalne wytłumaczenie), być może kompulsywnie nabijasz kilometry na swojej aplikacji biegowej przypłacając swoją nową pasję kontuzjami, chorobami, brakiem czasu dla rodziny.
Być może robisz już trzeci kierunek studiów jednocześnie, a nie jesteś w stanie dobrze się przyłożyć do choćby jednego z nich, może zmieniasz partnerki (partnerów) jak przysłowiowe rękawiczki, albo przynajmniej nałogowo uwodzisz kobiety (mężczyzn). Może spędzasz długie godziny w salonie gier tracąc pieniądze na „jednorękich bandytów”, a może po prostu wciąż jeszcze nie zrobiłeś porządku z innymi uzależnieniami istniejącymi już w okresie picia. Palisz wciąż dwie paczki papierosów dziennie, pijesz 8 kaw ? itp. Jeżeli tak – znaczy to po prostu tyle, że nałóg picia alkoholu zastąpiłeś pracoholizmem, seksoholizmem, nałogowym hazardem, nałogowym korzystaniem z Internetu. Innymi słowy uzależniłeś się od innego środka chemicznego, zachowania, lub w najlepsze kultywujesz inne nałogi. Tak czy inaczej trudno tu mówić o zdrowieniu, trzeźwieniu itp.

Sygnały ostrzegawcze świadczące, że zmieniamy jeden nałóg w inny.

Czy zatem każde zachowanie, które często powtarzamy, któremu poświęcamy dużo czasu jest już uzależnieniem? Oczywiście nie. Pomijając już to, że nie wszystkie wymienione przeze mnie zachowania są formalnie uznawane za uzależnienia (np. sport), rozróżnieniu czy to co robimy jest jeszcze zdrowe, czy może przekraczamy niebezpieczną granicę służy kilka ważnych wskaźników:

  1. Do czego mi dane zachowanie, (czynność) służy?
  2. Czy jest to zachowanie rozwojowe, czy raczej jest kolejnym po np. alkoholu sposobem na wypełnienie życiowej pustki, ucieczką od rzeczywistości, sposobem na rozładowanie napięcia?
  3. Czy podejmując kolejną pracę, kolejne sportowe wyzwanie, zapalając kolejnego papierosa, siedząc godzinami na Facebooku kierujemy się swobodnym wyborem, czy jest to raczej kwestia przymusu?
  4. Czy kiedykolwiek próbowałeś ograniczyć lub skończyć z tą czynnością, używkę i Ci się to nie udało?
  5. Czy miewasz „kaca moralnego” lub poczucie zmarnowanego czasu?
  6. Czy nowa czynność lub używka zaczyna niebezpiecznie wypełniać Twoje myśli?
  7. Czy tracą na tym Twoje relacje z bliskimi lub inne sfery Twojego życia?
  8. Czy zdarza się, że podporządkowujesz swoje plany lub rozkład dnia z myślą o nowej używce/czynności?
  9. Czy czujesz złość/smutek/niepokój/irytację gdy nie możesz sięgnąć po nową używkę czy oddawać się nowej czynności? (np. nie wyobrażasz sobie weekendu bez dostępu do internetu, nie potrafisz się dobrze bawić w knajpie w której nie można palić itp)

Jeśli na część powyższych pytań odpowiedziałeś twierdząco, prawdopodobnie wciąż potrzebujesz terapii uzależnień.

Dlaczego wpadamy z nałogu w nałóg?

Dlaczego tak się dzieje, że ludzie uzależnieni od jednej substancji (lub czynności) mają skłonność do popadania w kolejne uzależnienia? Czemu łatwiej i szybciej im się uzależnić niż ludziom wcześniej nieuzależnionym?
U alkoholików, których abstynencja jest stosunkowo świeżej daty istotną rolę grają bardzo małe umiejętności organizowania sobie wolnego czasu, gospodarowaniu nim. Rozpoczynający trzeźwienie alkoholicy kiepsko radzą sobie z planowaniem. Brakuje im wewnętrznej dyscypliny.

Do tej pory życie kręciło się wokół picia-organizowaniu sobie alkoholu, spędzaniu czasu z innymi pijącymi, kurowaniu się po piciu, zacieraniu śladów libacji itp. Teraz alkohol i związane z nim rytuały znikły. W zamian pojawiła się ogromna ilość wolnego czasu. Dar wspaniały. Tylko nie każdy, a już na pewno nie alkoholik, który dopiero co rozpoczyna trzeźwienie umie nim rozsądnie gospodarować.
Kiedy alkoholik odstawia alkohol, w jego życiu często pojawia się pustka, lęk przed przyszłością, inne silne emocje. Oczywiście-towarzyszyły też alkoholikowi także przed podjęciem leczenia. Jednakże wtedy dysponował „cudowną” bronią, tarcza, lekarstwem na obchodzenie się z nimi. Teraz tego narzędzia już nie ma. Więc szuka on nowych innych dróg. Niestety nie zawsze jak widać udaje mu się znaleźć tę właściwą.

Drugą równie ważną rolę i to zarówno u alkoholików z krótką, jak i tym z dłuższą abstynencją gra wciąż czynny mechanizm nałogowego regulowania emocji. Trudno oczekiwać od ludzi, którzy pili lub zażywali ( bo np. u narkomanów „pracują „ dokładnie te same mechanizmy), by zniknął tylko dlatego, że uzależniony podjął leczenie (nawet z silną motywacją zmiany swojego życia), skoro był pielęgnowany i wzmacniany przez lata.
Na czym on polega? W pewnym uproszczeniu na tym, że alkoholik ma skłonność do popadania w przesadę we wszystkim co robi; jak pije to na zabój, jak pracuje to też na zabój itp. itd. Innym aspektem nałogowego regulowania uczuć jest niska odporność na monotonie życia, na stres. Alkoholik potrzebuje wciąż nowych silnych doznań, podniet, życia na wysokich obrotach.

Pułapki nałogu – gdy z jednego nałogu wpadasz w szpony kolejnego

Przyjrzyjmy się teraz pokrótce innym nałogom, w których alkoholik tkwi, lub wchodzi w nie po zaprzestaniu picia. Oczywiście z braku miejsca nie da się omówić każdego z osobna. Zanalizujmy kilka wybranych. Można je podzielić na dwie grupy.

Pierwsza to uzależnienia, które podobnie jak alkoholizm mają kiepską konotację społeczną: palenie papierosów, narkotyki, hazard, granie na maszynach (czy w ogóle granie hazardowe). Ponieważ te uzależnienia nie mają, jak już wspomniałem „dobrej prasy” są łatwiej zauważalne zarówno dla samego alkoholika, jak i dla jego otoczenia, które wywierając na uzależnionego presję (podobnie jak z piciem) może mu skuteczniej pomóc dostrzec jego problem i zmobilizować do zmiany.
Szczególnie widoczne jest palenie papierosów. Od 60 do 90 procent alkoholików na oddziałach odwykowych to jednocześnie nałogowi palacze. Bronią swojego uzależnienia bardzo mocno, z dużym przekonaniem. Argumentują, ze ‘przecież coś mi się od życia należy”, „nie mogę rzucić dwóch nałogów naraz itp.
Nie chcą dostrzec, a jeżeli nawet dostrzegają to brakuje im decyzji, odwagi do zrobienia porządku także i z tym uzależnieniem, że palenie tytoniu silnie powiązane jest z rytuałami picia, ze picie i palenie działają jak sieć naczyń połączonych-picie ‘napędza” używanie tytoniu, a palenie tytoniu prowokuje do picia. Dla alkoholika ze świeżo rozpoczęta abstynencją nierozwiązany problem palenia stanowi nieustanny czynnik ryzyka, punkt zapalny skutkujący często nawrotem choroby.
Stosunkowo rzadko alkoholicy, którzy skończyli z piciem uzależniają się od narkotyków. Większe ryzyko pod tym względem występuje u pacjentów młodszej generacji. Jeżeli na terapie trafiają ludzie z uzależnieniem krzyżowym lub mieszanym, podobnie jak palacze bronią usilnie jednego z uzależnień. Trudno im przyjąć do wiadomości, zaakceptować, ze problem nie ogranicza się do zażywania tej, czy innej substancji, tylko należałoby go potraktować całościowo.
Nieco inaczej działa to zjawisko w drugą stronę. Można zaobserwować spore grono narkomanów, którzy zakończyli branie, jednakże rozpoczęli picie. Szczególnie niebezpiecznym i często spotykanym wśród nich poglądem jest, że „problem narkotyków mam już zamknięty”.
Jakkolwiek by nie patrzeć, każde uzależnienie od innej substancji czy zachowania, niezależnie od tego, że nie jest możliwe nazwać człowieka pogrążonego w nałogu zdrowym, stwarza ryzyko powrotu do pierwotnego uzależnienia.

Nie wszystko złoto co się świeci – często uzależnienia są akceptowane społecznie i przez to tak podstępne.

Drugą grupę stanowią uzależnienia, które poprzez akceptację społeczną są dla trzeźwiejących alkoholików szczególnie niebezpieczne. Bazą dla tych uzależnień są zachowania i postawy wyjściowo zdrowe i społecznie pożądane.
To przede wszystkim praca i sport. Pracowitość jest wysoko cenioną w naszym społeczeństwie wartością, z kolei uprawianie sportu kojarzy się ze zdrowym stylem życia, jakże mocno kontrastującym z dotychczasowym życiem alkoholika czy narkomana. Ludzie popadający w ten problem nie tylko bardzo długo nie otrzymują znaków ostrzegawczych, ale wręcz pozytywne wzmocnienia od otoczenia nieświadomego wagi problemu: „Jesteś taki pracowity”, „tak dużo trenujesz”, „kiedyś pijak, dziś sportowiec”, „wyszedłeś na ludzi” itp.
Tymczasem praca po kilkanaście godzin na dobę ( często bez mała „ na okrągło”), praca, która przestała być przyjemnością a stała się przymusem- sposobem na zapełnienie życiowej pustki, ucieczką przed lękiem ( także lękiem przed powrotem do picia), od zdrowych relacji międzyludzkich, od rozwiązywania innych problemów na dłuższą metę przynosi te same lub bardzo podobne konsekwencje społeczne: rujnuje zdrowie, odbija się na relacjach międzyludzkich, zubaża emocjonalnie, niszczy jakość życia a w ostatecznym rozrachunku-podobnie jak narkotyki i papierosy może przyczynić się i często przyczynia do powrotu do picia.
Jeżeli chodzi o sport, to formalnie, jak już wspomniałem, nie ma go na oficjalnej liście uzależnień. Nie jest jednak przypadkiem, ze ludzie uzależnieni angażują się bardzo mocno w sport. I to zazwyczaj w sporty ekstremalne- wielokilometrowe ultramaratony, trathlon, alpinizm, himalaizm itp.
Media pełne są informacji o takich ludziach. Mało tego- często przedstawiani są oni jako ci, którzy ekstremalnymi sukcesami sportowymi ukoronowali niejako swoje „zwycięstwo” nad nałogiem.
Postronny obserwator może łatwo na to dać się nabrać wnioskując (poprzez przeciwieństwa), że skoro picie i zażywanie narkotyków to ewidentna rujnacja zdrowia, a sport jest emanacją zdrowia to sukcesy sportowe są dowodem na zwycięstwo nad nałogiem. Tymczasem mamy tylko kolejną odsłonę tego samego medalu.

Czy istnieje uzależnienie od terapii?

Na koniec kwestia najbardziej kontrowersyjna: „ a co z uzależnieniem od terapii”? może spytać się czytelnik. Przecież też są alkoholicy ‘zaliczający” kolejne terapie, programy rozwoju osobistego mityngi itp.
Sprawa ta jest nieco bardziej skomplikowana. W pierwszym okresie abstynencji bardzo duże zaangażowanie w leczenie daje szanse na stworzenie solidnych podstaw do trzeźwości, do utrwalenia prozdrowotnych przyzwyczajeń.
Także, nawet po wielu latach abstynencji, jeżeli intensywna praca nad sobą, kontakty ze środowiskiem trzeźwościowym są dla alkoholika albo narkomana sposobem na uniknięcie powrotu do nałogu, jeżeli trudno mu sobie wyobrazić bez tej formy aktywności życie bez używania substancji psychoaktywnych, przyjmijmy, że jest to pewna cena, którą warto zapłacić. Nawet jeżeli ta aktywność idzie w pewna przesadę.
Oczywiście pod warunkiem, ze nie odbija się negatywnie na życiu osób bliskich człowiekowi uzależnionemu. To jednak być może temat na osobny artykuł.

Jak nie wpaść w kolejne uzależnienia a przy tym zachować zdrowy rozsądek?

Czy zatem mam rezygnować z każdej formy aktywności, bo może ona przejść w uzależnienie?

Oczywiście, że nie. Nie można popadać w przesadę także i w drugą stronę. Tu nie ma prostych recept. Przy podejmowanych nowych formach aktywności życiowej ( lub powrotowi do starych) warto zachować umiar. Umiar i czujność. Cały czas kierując się w swoich życiowych wyborach odpowiedziami na kluczowe pytania: czy to co robię mnie rozwija, czy raczej zniewala? Jeżeli to pierwsze, nie ma powodu do obaw.

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (1 votes, average: 5,00 out of 5)
Loading...