Lek na alkoholizm, lek na uzależnienie – czy istnieje ?
FARMAKOTERAPIA W LECZENIU UZALEŻNIEŃ- SPRZYMIERZENIEC CZY WRÓG? CZY DA SIĘ WYNALEŹĆ LEK NA ALKOHOLIZM?
To pytanie całe dekady zajmowało umysły lekarzy, psychologów, farmaceutów. Wreszcie samych alkoholików oraz ich rodzin.
Magiczna pigułka, która zadziałałaby jak antybiotyk. Bez większego udziału samego zainteresowanego pozwoliłaby mu pozbyć się choroby rujnującej życie jemu samemu oraz jego otoczeniu.
Przez wiele lat wynalezienie takiego leku wydawało się czymś nierealnym. Czymś na podobieństwo słynnego kamienia filozoficznego, którego szukaniem trudzili się w dawnych wiekach alchemicy.
Nie było niczego poza disulfiramem ( esperal, anticol). Ten, dla poprzednich pokoleń stał się symbolem peerelowskiej siermięgi także na polu lecznictwa odwykowego ( wrócimy do niego jeszcze).
Jednak XXI w. przyniósł kilka odkryć, które pozwalają mieć nadzieję, że i farmakoterapia może jednak przyczynić się do leczenia uzależnienia od alkoholu..
Do wspomnianej wyżej magicznej pigułki jeszcze daleko. Jest też, bardzo wątpliwe czy takowa kiedykolwiek powstanie. Spróbujmy się przyjrzeć kilku „lekom na alkoholizm”. Lękom, które od kilku lub kilkunastu lat funkcjonują na rynku medycznym.
Są to leki, które zostały naukowo przebadane i wykazują pewien, chociaż ograniczony stopień skuteczności. Te specyfiki to Akamprozat, Naltrekson i Nalmefen.
Leki na alkoholizm to:
- Akamprozat to lek na alkoholizm, który poprzez swoje właściwości prowadzić w organizmie pacjenta do normalizacji zaburzonych mechanizmów pobudzania i hamowania.
Efektem jego działania jest skłonność do wydłużania okresów abstynencji. Także zapicia, o ile występują stają się rzadsze, krótsze i mniej destrukcyjne.
- Naltrekson i Nalmefen to leki na alkoholizm z innej grupy. Hamują efekt układu opioidowego pobudzanego przez alkohol.
Prościej mówiąc zmniejszają euforię spowodowaną wypiciem alkoholu. Alkohol nie przynosi tak oczekiwanego przez człowieka efektu.
W związku z tym maleje potrzeba spożywania alkoholu, a jeżeli się go wypija, wypija się go mniej. Leki te przyczyniają się tez do zmniejszenia głodu alkoholowego.
Zwłaszcza Nalmefen, który dodatkowo zmniejsza u pacjenta poczucie drażliwości i dyskomfortu psychicznego .
Dwa pierwsze leki na alkoholizm wymagają regularnego przyjmowania. Nalmefen natomiast ma jeszcze te jedną przewagę nad pozostałymi dwoma. Można po niego sięgać doraźnie, kiedy chęć wypicia wydaje się trudna, czy wręcz niemożliwa do powstrzymania.
Ten typ leku na alkoholizm, czy leku na narkomanię ma bardzo mało interakcji z innymi farmaceutykami. Wypicie alkoholu mimo ich zażywania nie skutkuje niebezpiecznymi dla życia i zdrowia zażywającego efektami.
Dlaczego więc, skoro są to leki na alkoholizm przebadane i charakteryzujące się pewną skutecznością nie są standardowym elementem leczenia odwykowego? Powodów jest kilka. Pierwszym z nich jest niewątpliwie czynnik ekonomiczny. Lek na alkoholizm bywa dość drogi. Istnieje obawa, ze NFZ nie zechciałby refundować tego typu leczenia.
Mimo bogatego materiału badawczego na temat leków na alkoholizm, wciąż zdaniem urzędniczych decydentów niedostatecznie przekonywującego.
Drugim, równie ważnym czynnikiem jest nasz dobry znajomy: lęk przed zmianą. Nowość budzi opór w sporej części środowiska terapeutów uzależnień a nawet psychiatrów. Aby wyrobić sobie zdanie na temat zasadności udziału farmakoterapii w leczeniu uzależnień przyjrzyjmy się jakie są za i przeciw jej stosowania.
Lek na alkoholizm i jego negatywne strony
Zacznijmy od przeciwników leku na alkoholizm: Przeciwnicy udziału farmakologii w leczeniu odwykowym stoją na stanowisku, ze jest to choroba zbyt skomplikowana. Nie ograniczająca się jedynie do aspektu biochemicznego. Mająca korzenie emocjonalne, duchowe, społeczne czy nawet genetyczne.
Podnoszą wiec argument, ze pigułka taka czy inna nie rozwiąże wszystkich problemów. Lekarstwo na uzależnienie nie uleczy psychologicznych mechanizmów uzależnienia stojących za uzależnieniem i decyzjami pacjenta o piciu bądź abstynencji.
Jest w tym pewne ziarno prawdy, gdyż jest faktem, ze kiedy człowiek nie będzie miał świadomości swojego problemu, nie będzie miał też chęci i motywacji do zmiany swojego życia. Choćby nawet takiego, jak zażywanie leku. Przeciwnicy leków stoją też na stanowisku, że pastylki zdemobilizują ludzi do pracy nad sobą, że całą nadzieję w odmianę swojego życia położą w „magicznej pigułce”.
Lek na alkoholizm i jego pozytywne strony
Zwolennicy zaś ( głównie lekarze – zarówno lekarze chorób somatycznych, jak i psychiatrzy, farmaceuci) podnoszą równie mocne argumenty przemawiające nie tyle za rezygnacją z psychoterapii na rzecz farmakoterapii, co raczej wspomożenia tej pierwszej ta drugą.
Przekonują ( nie bez słuszności), że w innych chorobach, typu depresja, nikt rozsądny nie wymaga, by chory zwalczył chorobę samą tylko pracą nad sobą i psychoterapią. Nawet najbardziej ortodoksyjni psychoterapeuci dopuszczają wspomożenie procesu psychoterapeutycznego lekami ( czasami niemożliwe jest wręcz rozpoczęcie psychoterapii bez wcześniejszej farmakoterapii).
Psychoterapeuci i psychiatrzy często współpracują ze sobą na tym polu z bardzo dobrymi efektami. Dlaczego wiec uzależnienie od alkoholu miałoby być traktowane inaczej. Zwolennicy włączenia leków do terapii uzależnienia wskazują kilka grup pacjentów, wobec których ich zdaniem, należałoby rozważyć farmakoterapię jako wspomożenie procesu psychoterapeutycznego.
Leki te chronią osoby z małą umiejętnością utrzymania abstynencji.
Są to np. wg. nich pacjenci, którzy mimo wielu przebytych terapii uzależnień, autentycznej chęci zmiany i pracy nad sobą nie potrafią utrzymać dłuższej abstynencji.
Programy terapeutyczne niewiele już, lub zgoła nic nie mają im do zaproponowania. Kolejną kategorią są alkoholicy z współwystępującymi zaburzeniami lub chorobami psychicznymi, takimi jak choroba afektywna dwubiegunowa, czy schizofrenia.
Ważną kategorią w tych rozważaniach są ludzie, których ogólny stan zdrowia fizycznego jest zły. Abstynencja, a przynajmniej redukcja szkód spowodowanych piciem mogłaby się przyczynić do uratowania zagrożonego częstymi powrotami do picia lub bardzo destrukcyjnym piciem zdrowia. Trzeźwość mogła by przyczynić się do uratowania życia takiego człowieka.
Wreszcie – pacjenci ze schorzeniami somatycznymi lub neurologicznymi. Ich stan zdrowia nie pozwala lub poważnie ogranicza możliwość skorzystania z psychoterapii uzaleznień.
Z powyższego zestawienia łatwo wywnioskować, że poszczególne wymienione grupy pacjentów mogą się wzajemnie na siebie nakładać.
Jak zwolennicy leków kontrargumentują zarzuty przeciwników.
Zwolennicy farmakoterapii kontrargumentują też zarzut swoich adwersarzy, którzy obawiają się, ze pacjenci używający leków uzależnią się od nich, zamienią alkohol na „ zbawienne pigułki”. W kontrargumentacji swej podnoszą argument mniejszego zła. ( chyba lepiej zażywać tabletki, które nie zmieniają świadomości, niż pić).
Przekonują też, że jest wiele chorób przewlekłych wymagających nieraz dożywotniej farmakoterapii ( np. cukrzyca). Dlaczego, więc uzależnienie od alkoholu miałoby by w tym względzie wyjątkiem?
Niewątpliwie do skutecznego działania leku na alkoholizm ( czyli w tym wypadku pomocy cierpiącemu, uzależnionemu człowiekowi) konieczna byłaby dobra wola i współpraca obydwu stron: psychiatry i psychoterapeuty uzależnień).
Inne leki na alkoholizm.
Obiecałem jeszcze wspomnieć o najstarszym stosowanym w leczeniu odwykowym specyfiku czyli Disulfiramie podawanym w formie Anticolu ( doustnie) lub Esperalu ( tzw. wszywki).
Jego działanie jest zupełnie inne niż wymienionych wyżej leków. Polega na efekcie odstraszającym poprzez ewentualne nieprzyjemne. W skrajnych przypadkach zagrażające życiu reakcje Disulfiramu z alkoholem w organizmie człowieka, który spożył alkohol.
Jak już wyżej wspomniałem, Disulfiram w poprzedniej epoce stal się symbolem zacofania, siermiężności, nieskuteczności leczenia odwykowego.
Psychoterapeuci uzależnień. Lekarze psychiatrzy. Sami alkoholicy do dziś przytaczają mrożące krew w żyłach opowieści o wydłubywaniu wszywek przez zdesperowanych alkoholików. Ludzi pragnących za wszelką cenę się napić, konsekwencjach „ zapijania” wszywek itp. Do dziś spora grupa terapeutów uzależnień na słowo „Esperal” reaguje ( nomen omen) alergicznie).
Opinia, którą zdobył sobie Disulfiram była częściowo zasłużona. Specyfik na alkoholizm ( nie nazywam go lekiem) nie przynosił pożądanego działania. Bo nie mógł przynieść jeżeli pacjenci, lekarze, terapeuci uzależnień czy rodziny pacjentów mieli wobec niego nierealistyczne oczekiwania( całkowite rozwiązanie problemu z piciem).
Na wszywki lub po tabletki Anticolu zgłaszali się pacjenci bez żadnej motywacji do zmiany ( lub z bardzo słabą motywacją).
LEK NA ALKOHOLIZM, CZY TERAPIA UZALEŻNIEŃ
Bez świadomości swojego wywołanego uzależnieniem funkcjonowania ( kłania się edukacja psychoterapeutyczna, a raczej jej brak) itp. Powiedzmy sobie w tym miejscu wyraźnie: wyżej wymienione tu leki na alkoholizm, te zupełnie inne niż Disulfiram) tez w podobnych warunkach nie będą miały szansy zadziałać. Tak więc terapia uzależnień i psychoedukacja jest i będzie potrzebna.
W ostatnich czasach zmienia się jednak podejście także i do tego środka. Część psychoterapeutów uzależnień dopuszcza użycie Disulfiramu w sytuacji kiedy ma to być środek wspomagający psychoterapię uzależnień.
Czy, rzeczywiście wszywka jest taka zła?
Pacjent jest świadomy i zmotywowany do leczenia, zna dobrze siebie ( mechanizmy, emocje, sytuacje zagrażające jego abstynencji ) itp., oprócz „ wszywki” chętnie i czynnie bierze udział w terapii uzależnień indywidualnej bądź pracy grup dla osób uzależnionych.
Jeżeli chętny do „ zaszycia się” uzależniony, spełnia wyżej wymienione kryteria, ten pozbawiony czci i wiary specyfik, może być zupełnie dobrym, kolejnym elementem wspomagającym abstynencję.
Istotna rola psychiatry w leczeniu uzależnienia
Na koniec kilka zdań o roli psychiatry w lecznictwie odwykowym. Bez względu na to, czy ośrodek terapii uzależnień albo terapeuta indywidualny uzależnień decydują się na wprowadzenie do leczenia uzależnień najnowszych trendów terapeutycznych. Rola psychiatry w procesie leczenia alkoholizmu i tak jest ogromna.
Alkoholicy, oprócz swojego uzależnienia niosą ze sobą cały wachlarz innych lub współistniejących z uzależnieniem problemów. Takich jak trauma, zaburzenia, którymi trzeba się zająć, żeby można było skutecznie pomóc pacjentowi.
To lekarz psychiatra prowadzi jakże ważną detoksykację.
Psychiatra wreszcie jeżeli oprócz wiedzy medycznej i farmaceutycznej dysponuje tak pożądanymi w procesie terapii uzależnień cechami jak empatia, życzliwość, zrozumienie, współczucie i zainteresowanie problemami pacjenta, staje się kolejnym mocnym ogniwem psychoterapeutycznego zespołu.
Przez lata w naszym społeczeństwie funkcjonował stereotyp psychiatry jako lekarza „od wariatów”, do którego udanie się po pomoc wiązało się ze wstydem.
W najlepszym przypadku traktowane było jako akt desperacji. Nierzadko narażało na śmieszność i niosło ze sobą ryzyko stygmatyzacji. Na szczęście takie postawy i przekonania na temat roli psychiatry powoli odchodzą w przeszłość. Także sami pacjenci, w tym pacjenci uzależnieni traktują już pana lub panią doktor ze specjalizacją „ psychiatra” jako zupełnie „ normalnego „ lekarza. I jest to zupełnie dobry. I zdrowy objaw.