Czy do prawidłowego funkcjonowania w życiu, do przysłowiowego „szczęścia” potrzebne nam jest nam poczucie sprawowania kontroli nad naszym życiem?

Oczywiście że tak. Nie oszukujmy się: lubimy, kiedy sprawy układają się po naszej myśli, dokładnie tak jak je zaplanujemy, kiedy nasze zamierzenia osiągają przewidywany i pożądany przez nas finał. Nikt chyba nie lubi, kiedy nasze sprawy układają się inaczej niż planujemy.

Trudno wyobrazić też sobie poprawne funkcjonowanie człowieka, bez tak ważnego aspektu jego funkcjonowania jak kontrolowanie uczuć, a zwłaszcza wyrażania tych uczuć. Chociaż to akurat temat na inne rozważania.

 

KONTROLOWANY BRAK KONTROLI? NA CZYM POLEGA „TA” UTRATA KONTROLI NAD PICIEM?

Paradoksalnie jednak potrzebując kontroli do prawidłowego funkcjonowania lubimy też od czasu do czasu…rozluźnić tę kontrolę a nawet całkowicie ją stracić. Sęk jednak w tym, że to my sami chcemy decydować, kiedy kontrolujemy, a kiedy tracimy czy przynajmniej rozluźniamy kontrolę.

Po alkohol i inne używki sięgamy też właśnie dlatego, żeby móc, rozluźnić się, oderwać choćby na chwilę od stresującej rzeczywistości- innymi słowy – „poluzować kontrolę”. Oczywiście gdy sięgamy po używki, to z zamiarem, że właśnie my zdecydujemy, kiedy przestać, że będziemy wiedzieli, kiedy powiedzieć „dosyć”.

I do pewnego momentu udaje się to nam. Wielu kontroluje alkohol i używki przez całe życie. U innych jednak granica przesuwa się w bardzo niebezpiecznym kierunku, aż któregoś dnia z niepokojem czy wręcz z przerażeniem stwierdzamy, że sprawy zaszły za daleko, a my nie jesteśmy w stanie, mimo usilnych starań wrócić do poprzedniego status quo.

 

CHWILOWA UTRATA KONTROLI NAD PICIEM CZY JUŻ ALKOHOLIZM?

Utrata, albo upośledzenie zdolności kontrolowania picia to jeden z sześciu kryteriów diagnostycznych uzależnienia (wg. ICD-10). Wielu terapeutów uzależnień, naukowców czy trzeźwiejących alkoholików skłania się ku temu, żeby objaw ten uznać za kluczowy dla rozpoznania uzależnienia.

Wszystkie pozostałe objawy, czyli: głód alkoholowy, alkoholowy zespół abstynencyjny, zmiana tolerancji na alkohol, picie mimo oczywistych dowodów na szkodliwość picia dla zdrowia pijącego czy zaniedbywanie alternatywnych do picia sposobów spędzania wolnego czasu, realizacji przyjemności, są ściśle powiązane właśnie z niezdolnością do zapanowania nad ilością, częstotliwością i okolicznościami spożywania alkoholu.

 

UZALEŻNIENIE RODZI SIĘ TAM UMIERA WOLNOŚĆ

Przyjrzyjmy się, wczytajmy przez moment w określenie, termin „uzależniony od alkoholu”. Już sam ten termin zawiera w sobie odniesienie do zjawiska utraty kontroli.

Skoro jestem od czegoś uzależniony (zależny), nie jestem wolny. To nie ja mam kontrolę nad substancją. od której jestem uzależniony, tylko ona trzyma nade mną władzę. Ona „kontroluje mnie”.

Zjawisko utraty kontroli nad piciem należy do tej kategorii utraty kontroli, której najbardziej nie lubimy. A nie lubimy, ponieważ wymyka się ona wszelkim naszym decyzjom i racjonalnym działaniom.

Pewnie byli, są i będą ludzie (alkoholicy i niealkoholicy) którzy rozpoczynali picie z myślą: „dzisiaj się upiję” po czym wprowadzali swoje zamierzenie w czyn. Kiedy jednak upijasz się, chociaż tego nie planowałeś, kiedy picie przeszkadza ci, czy wręcz uniemożliwia prawidłowe funkcjonowanie, kiedy staje w poprzek twoim żywotnym planom, interesom, zamierzeniom , kiedy ponosisz bolesne konsekwencje picia w różnych obszarach życia, konsekwencje, których przecież nie chciałeś w swoim życiu, wtedy istnieją poważne przesłanki , żeby stwierdzić, że picie alkoholu stało się poważnym problemem, że straciłeś kontrole nad ilością, częstotliwością i okolicznościami jego używania.

 

POTRAFISZ SIĘ CZASEM KONTROLOWAĆ WIĘC TO NIE O TOBIE – CZY NA PEWNO?

Wielu czytających ten tekst być może w tym momencie gwałtownie zaprotestuje: „Nie upijam się za każdym razem”, „Wiele razy potrafiłem powiedzieć stop”, „Potrafię nie pić, potrafię ograniczyć swoje picie” itp.

Oczywiście. Jest w tym ziarno prawdy. Uzależnienie od alkoholu, a więc i upośledzenie czy wręcz całkowita utrata kontroli nad piciem nie pojawia się nagle, z poniedziałku na wtorek. To nie jest tak, że ktoś jednego dnia alkoholikiem nie był, a drugiego już się nim stał.

Uzależnienie od alkoholu jest chorobą, która rozwija się stopniowo, powoli. Nawet w mowie potocznej znajduje to odzwierciedlenie – każdy z nas słyszał zapewne, kiedy ktoś opisując koleje życia swojego znajomego czy członka rodziny charakteryzował go określeniem. „Ten to się rozpił” albo w ‘ostatnim czasie się rozpił”, „stoczył się” itp.

Oznacza to ni mniej, ni więcej, że ludzie z boku obserwowali rozwój czyjegoś uzależnienia w pewnym okresie czasowym. Nic więc dziwnego, jeżeli nawet człowiek będący uzależniony jest jeszcze na etapie, kiedy potrafi powiedzieć sobie ‘stop”, potrafi zaprzestać rozpoczęte picie, potrafi powstrzymać się od picia w określonym czasie lub miejscu. Inna sprawa, że takie decyzje przychodzą mu z coraz większym trudem i wysiłkiem.

 

UZALEŻNIENIE MA RÓŻNE ETAPY.

Podobnie jak w innych chorobach alkoholicy są na różnych etapach swojego uzależnienia Jedni jeszcze w miarę poprawnie funkcjonują, ale epizody upijania pojawiają się coraz częściej, chociaż jeszcze często potrafią zapanować nad swoim piciem. Inni to tacy, dla których każde rozpoczęte picie kończy się wielodniowym, czy nawet wielotygodniowym „ciągiem”, którzy nie zwracają uwagi na czas, miejsce, okoliczności picia, itp. Jeszcze inni znajdują się gdzieś pośrodku tej drogi.

Do dziś w niektórych przychodniach, ośrodkach terapii uzależnień można spotkać tablicę z tzw.’ „betoniarą” (popularne określenie wśród pacjentów a na niej fazy rozwoju uzależnienia: wstępną, ostrzegawczą, krytyczną i chroniczną. Dziś zastępuje się ja coraz częściej testem SRUA Jacka Kasprzaka (o czym poniżej). I jedna i druga pokazują to, o czym pisałem powyżej: każdy alkoholik może być na innym etapie swojej choroby, podobnie jak na innym etapie swojej choroby może być diabetyk, chory onkologicznie etc.

Co z tego, że są sytuacje, kiedy potrafisz odmówić sobie picia, zaprzestać picia dochodząc do założonej wcześniej dawki, powstrzymywać się od picia przez tygodnie czy nawet miesiące: przyjrzyj się jaki jest ostateczny bilans twojej ‘rozgrywki” z alkoholem.

 

ZNAKI OSTRZEGAWCZE KTÓRE MOGĄ ŚWIADCZYĆ, ŻE TRACISZ KONTROLĘ I UMIAR W PICIU

Czy gdybyś kontrolował swoje picie to czy żona, szef w pracy, znajomi sugerowaliby ci, że leczenie jest najlepszym rozwiązaniem? Czy gdybyś kontrolował picie, czy kolejny raz trafiałbyś na leczenie?

Można to porównać do meczu sportowego: w każdej grze zespołowej zwycięstwo odnosi ta drużyna, która zdobędzie więcej punktów. Jeżeli nawet drużyna koszykarska zdobędzie 80 „oczek” przegra z rywalami, którzy zdobyli 85 punktów.

Jeżeli nawet 10 razy udało ci się odmówić sobie picia alkoholu, co z tego, kiedy 20 albo 30 „podejść” zakończyło się pijaństwem, ciągiem, absencją w pracy, problemami prawnymi albo zdrowotnymi?

Istniej kilka istotnych przesłanek, dzięki którym można sprawdzić, czy kontrolujesz picie, czy też właśnie wymknęło ci się lub wymyka spod kontroli. O kilku wspomniałem już wyżej, spróbuję je teraz usystematyzować.

Jedną z najważniejszych jest fakt, o którym wspomniałem wyżej: nieplanowane upijanie się. Jeżeli planowałeś wypić butelkę piwa, kieliszek wódki lub wina i poprzestać na tej ilości, ale wypiłeś znacznie więcej niż planowałeś, Twoje jednorazowe w zamierzeniu picie zamieniło się np. w kilkudniowy czy kilkutygodniowy ciąg, to symptom, że tracisz lub już straciłeś kontrolę nad piciem.

Kolejną ważną przesłanką, związana z wyżej wymieniona są ponoszone konsekwencje picia. Jeżeli wskutek picia masz problemy w pracy, musisz uciekać się do kłamstw, by chronić swoje picie, masz konflikty w rodzinie, długi, sprawy prawne, finansowe etc. to znak, że picie wymyka się spod kontroli. Utrata kontroli nad piciem, przekłada się na utratę kontroli nad życiem.

Wreszcie coś co budzi największe kontrowersje wśród pacjentów (tez wyżej już wspomniane). Podejmowane próby zapanowania nad piciem poprzez jego ograniczanie lub okresowe powstrzymywanie się od picia. Wielu pijących broni swojego przekonania o rzekomej kontroli nad alkoholem przykładami udanych prób.

Nie dostrzegają dwóch rzeczy: pierwszej, czyli tego, że większość tych prób i tak skończyła się niepowodzeniem i drugiej, jeszcze ważniejszej- faktu, że już sama konieczność podejmowania takich prób, niezależnie od końcowego efektu świadczy o istniejącym problemie alkoholowym.
Na koniec chciałbym odesłać czytelników do kilku testów, które pomogą im uzyskać odpowiedź na nurtujące ich pytania.

 

TESTY POZWALAJĄCE ZIDENTYFIKOWAĆ PROBLEM AKOHOLOWY

Najprostszym tzw. testem przesiewowym (czyli pozwalającym na ocenę czy nastąpiła utrata kontroli nad piciem, oraz prawdopodobieństwa występowania uzależnienia od alkoholu, bądź ewentualnie jego wykluczenie jest test CAGE. Skrót pochodzi od pierwszych liter czterech angielskich słów lub sformułowań:

  • C (od cut down-ograniczyć, zredukować) „Czy kiedykolwiek czułeś, że należy ograniczyć ilość wypijanego alkoholu?”
  • A od annoyed-zdenerwowany) „czy denerwują cię ludzie, którzy krytykują to, że pijesz?”
  • G od guilty ‘czuć się winnym) – „Czy kiedykolwiek czułeś się winny z powodu picia?”
  • E od eye opener „Czy kiedykolwiek piłeś z samego rana, żeby uspokoić nerwy lub pozbyć się kaca”?

Już jedna pozytywna odpowiedź wystarcza, że wynik testu jest pozytywny. Diagności wskazują, wszakże, że wiarygodność tego testu jest ograniczona i sprawdza się zaledwie w 60 procentach badanych przypadków.

Najbardziej polecanym testem przez Światową Organizację Zdrowia WHO jest test AUDIT, składa się on z 10 pytań. Umożliwia on identyfikację osób, które mają problemy z alkoholem, ale niekoniecznie są już uzależnione. Innymi znanymi testami są 25 pytaniowy test MAST i 35 pytaniowy test SAAST oraz test baltimorski 19 pytań.

Z polskich testów można polecić test prof. Bogdana Woronowicza. Składa się on z 20 pytań. Pytania nr 1, 5,6,8,9,13,14,18i19 dotyczą objawu, którymi zajęliśmy się w niniejszym artykule, czyli upośledzonej zdolności kontrolowania picia.

Wspomniałem wyżej o Skali Rozwoju Uzależnienia od Alkoholu (w skrócie SRUA) Jacka Kasprzaka. Zastępuje ona z powodzeniem wcześniej stosowane podziały rozwoju uzależnienia w oparciu o fazy. SRUA odnosi się do nasilenia każdego z objawów osiowych uzależnienia w 5 stopniowej skali. Od 0 9 brak jakichkolwiek niepokojących objawów) po 4 (najwyższe nasilenie objawu. Warto przyjrzeć się zwłaszcza rubryce poświęconej objawowi utraty kontroli.

Wymienione przez nas testy możesz znaleźć w Internecie- są ogólnie i łatwo dostępne. Jednakże zalecamy, w celu rozwiania ewentualnych wątpliwości kontakt ze specjalistą w naszym Ars Vitae Terapia Uzależnień na warszawskim Żoliborzu lub innym gabinecie terapii uzależnień.

Taki krok wymaga odwagi.

Lepsza, wszakże trudna prawda, od niepewności, a zwlekanie ze stawieniem czoła problemowi może zaważyć na Twoim życiu…